Drukarka 3D – przydatne narzędzie, czy zabawka?

Jeżeli szukasz szybkiej odpowiedzi na pytanie czy warto taką drukarkę kupić do celów prywatnych, to myślę, że ciężko taki zakup jakoś logicznie uzasadnić. A jeśli planujesz zakup do celów zarobkowych, no to ja Ci nie pomogę, bo w ogóle nie staram się, by zakup ten się zwrócił. Traktuję tą drukarkę bardziej jako narzędzie. Wiertarki też nie przeliczam, na to kiedy się zwróci.

Zresztą z drukarką 3D to trochę jak ze zwykłą drukarką – jeżeli nie drukujesz wielu dokumentów (bo na przykład wymaga tego Twoja praca), to kupienie drukarki wydaje nie wydaje się być niezbędnym zakupem. Jednak raz na jakiś czas, jak potrzebujesz coś wydrukować, nieocenione okazuje się posiadanie tego urządzenia w domu, zamiast kombinowania co teraz zrobić. Tak samo sprawa ma się z drukarką 3D.

Zastosowania

No dobra, to co na takiej drukarce można wydrukować? Generalnie to ogranicza nas głównie wyobraźnia, no i czasami wymiary drukarki.

Przede wszystkim jest mnóstwo gotowych projektów – zabawek, akcesoriów, narzędzi i wszelkiej maści innych przedmiotów, które można pobierać i drukować za darmo – także cena bardzo uczciwa. Jednym z moich ulubionych projektów jest system przechowywania baterii w skrzynkach przypominających te na szklane butelki.

Dosyć dużą kategorią dostępnych projektów są systemy przechowywania. Są takie, które kompatybilne są na przykład z systemami znanymi z dużego skandynawskiego sklepu meblowego, jak chociażby akcesoria do systemu Skadis

Istnieją także autorskie rozwiązania dla społeczności osób drukujących – jak chociażby Gridfinity, które pozwala na wygodą organizację szuflad o dowolnych rozmiarach. Poza bazową siatką pozwalającą równo ustawiać pojemniki, dostępne są także dedykowane pojemniki na praktycznie dowolny rodzaj przechowywanych przedmiotów, zapewniający idealne spasowanie. Dodatkowo, dostępny jest generator pozwalający wygenerować podstawowy pojemnik o potrzebnych nam rozmiarach, a same pojemniki możemy organizować piętrowo.

Takich systemów modułowych jest o wiele więcej – zarówno do przechowywania pionowego i poziomego, jak i na przykład do budowy własnej szafy serwerowej na dowolny sprzęt. Ostatnio trafiłem także na ciekawe projekty do generowania japońskiej sztuki naściennej (Kumiko), oraz map 3D.

Istnieje także dużo projektów akcesoriów życia codziennego, takie jak wieszaki, uchwyty, doniczki, ozdoby, zabawki, czy podstawki. Ja sam na przykład wydrukowałem sobie podstawkę pod głośnik stojący w kuchni, by w razie wylania się czegoś na blat, ten nie został zalany.

Możliwości są jeszcze większe, kiedy umiemy projektować w 3D – wtedy możemy samodzielnie zaprojektować jakiś element potrzebny nam w domu, czy do jakiegoś projektu i jeszcze bardziej zwiększyć przydatność drukarki. Sytuacja sprzed kilu dni – pękła mi końcówka do pompki podróżnej, a ze względu na jej ciasne (chyba nawet za ciasne) spasowanie, klejenie nic nie dawało, bo pęknięcie za chwilę pojawiało się ponownie. Wykonałem więc pomiary, zaprojektowałem i wydrukowałem zastępnik – sprawdza się nawet lepiej, bo zwiększając bardzo minimalnie średnicę, zapewniłem łatwiejsze podłączanie, zniwelowałem ryzyko pęknięcia, a jednocześnie zachowałem pełną funkcjonalność. Warto dodać, że sama taka końcówka, jest nie do dostania, więc w tym przypadku wydruk był jedyną opcją ratującą użyteczność tej pompki.

W zależności od wybranego filamentu (taki tusz do drukarki 3D) drukować możemy twarde / miękkie / gumowe / matowe / błyszczące / przezroczyste rzeczy.

Coraz większa przystępność

Drukarki 3D nie są już tak skomplikowane jak na początku swojego istnienia, teraz stały się już praktycznie tak proste w obsłudze, jak zwykła drukarka. Sama poinformuje, kiedy jest czas na obsługę, że skończył lub zaciął się filament i tak dalej – szczególnie jeżeli wybierzemy sobie jakiś prosty model.

Oczywiście jest to inny świat – filament może się zaciąć, głowicę czasem trzeba wyczyścić, można dużo zmieniać w opcjach samego wydruku – co przekłada się mocno na jakość i finalny wygląd wydrukowanego przedmiotu – także jakieś tam ogólne pojęcie trzeba mieć. Tym większe, im bardziej będziemy chcieli odchodzić od ustawień fabrycznych.

Jeżeli jednak pozostaniemy przy wydrukach gotowych projektów, z najpopularniejszego filamentu (PLA), to  używanie drukarki 3D praktycznie ogranicza się od kliknięcia w aplikacji w telefonie opcji drukuj, plus czasem poprawienia / wymienienia filamentu.

Koszty

Oczywiście wszystko zależy od wybranego modelu, jednak przygodę możemy zacząć już od najprostszego w obsłudze modelu (Bambu Lab A1 mini) w okolicach 1000 PLN. Są też oczywiście tańsze opcje, jednakże na ogól wymagają już one większej znajomości z tematem i są bardziej kłopotliwe w obsłudze.

Urządzenie się grzeje, więc oczywiście pobór prądu jest – jednak myślę, że jak na domowe warunki to temat jest mocno przesadzony, bo panuje opinia, że to kosztowne właśnie ze względu na pobór prądu. Jeżeli przyjmiemy koszt 1 PLN / kWh, to okaże się, że godzina pracy drukarki to średnio 15 groszy. Zakładając, że średnio projekt zajmie nam 4 godziny (czasem coś szybkiego w pół godziny, czasem coś dużego w 8 godzin), to ten koszt nie jest znów taki duży.

Do tego dochodzi filament – ten jesteśmy w stanie kupić (PLA / PETG) w cenie około 45 PLN za kilogram. Ilość filamentu potrzebnego na projekt bardzo ciężko wycenić, ale jak bardzo na oko uśredniłem czas wydruku na 4 godziny, to powiedzmy, że mogę uśrednić również wagę filamentu potrzebnego na wydruk do około 60 gramów. To oczywiście bardzo luźne założenia, żeby dać tylko jako takie pojęcie.

Poza tym, jak to w każdym urządzeniu, dochodzą oczywiście jakieś tam koszty eksploatacyjne – łożyska, smarowanie i takie tam. Myślę, że robiąc takie bardzo luźne założenia, wliczając wszystko (poza kosztem drukarki) możemy uśrednić godzinę wydruku na jakieś 2 PLN i każdy musi sobie już ocenić w swoim zakresie opłacalność takiej inwestycji.

Podsumowanie

Nosiłem się z tym zakupem wiele lat, wiele razy rezygnując w ostatniej chwili z zakupu – głównie ze względu na czynnik przydatności względem ceny. Finalnie dostałem drukarkę w prezencie i teraz już wiem, że nie żałowałbym zakupu. Pierwszy miesiąc to praktycznie nie stygła, teraz bardziej czeka na ciekawy projekt, lub jakąś potrzebną część – co zdarza się średnio 2 razy w tygodniu. 

Każdemu kto się zastawia – szczerze polecam. Jeżeli w ogóle nie rozważasz takiego zakupu i nigdy nie pojawił się nawet w głowie taki pomysł – to myślę, że jest to coś, co spokojnie można pominąć. A odpowiadając na pytanie z tytułu – chyba obie odpowiedzi są poprawne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *